Buch, buch, buch - para w ruch.
Kostucha, kostucha szepce koło ucha,
a ja drwię i głowa żarem bucha.
Let’s groove - http://www.youtube.com/watch?v=nQKsKnIj4Uo
Kostucha, kostucha szepce koło ucha,
a ja drwię i głowa żarem bucha.
Let’s groove - http://www.youtube.com/watch?v=nQKsKnIj4Uo
niechcemisiępisaćrecenzjifalkonubylopoprostusuper. stop. zrobilamfajnewarsztatyispotkalamfajnychludzi stop. lublinrzadzi.
Rodzina Józefa K. była dziwną rodziną. Wszyscy splątani ze sobą w nieprzeniknioną konfigurację niuansów pozostawali w bliskiej relacji mimo waśni i sporów. Spotykali się często przy wspólnym stole, by modlić się i odprawiać rytuały należne świętym dniom. Jednocześnie zaś przy tym zacnym meblu toczyły się formalne i podskórne rozgrywki mające na celu udowodnienie wyższości intelektualnej atakującego. Informacja o śmierci Józefa K. najbardziej dotknęła seniorów rodziny. Wstrząśnięci przede wszystkim tym, że była ona tak nagła długo nie mogli pogodzić się z faktem, że w ogóle nastąpiła. Wciąż wysyłali mu zaproszenia na kolacje, na które nie mógł już przyjść. Pisali do niego wiadomości, na które nie mógł już odpisać. Oboje niezłomnie, nieprzerwanie czekali. To akurat wychodziło im zawsze bardzo dobrze. Dodatkowe nakrycie na stole każdego piątku było bardzo wymowne. Córki ich głośno opłakiwały jego stratę obiecując pamiętać go zawsze. Synowie ich pogrążeni w myślach i smutku milczeli.
Po kilku miesiącach nikt już o Józefie K. nie pamiętał. Nikt już o nim nie mówił. Anegdoty z jego udziałem stały się dziwnie niespójne i delikatnie przemilczane. Był martwy, o takich źle się nie mówi. Oni nie mówili w ogóle.
Na jesień dalizm i toporyzm.
W proporcjach jedna szklanka dalizmu na dwie łyżki toporyzmu. Składniki mieszkamy w rondelku. Podgrzewamy. Wypijamy bardzo szybko duszkiem i wychodzimy z domu. Później zaś biegniemy gdzieś niewiadomogdzie.
Wczoraj na Dolnym Mokotowie 30-letni Józef K. został brutalnie zamordowany w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach. Świadkowie zdarzenia zeznali, że wcześniej tego dnia mężczyzna spożywał w pobliskim parku posiłek złożony z czterech zestawów przygotowanych specjalnie dla niego przez firmę MacDonald’s (I’m lovin it.). W tym samym czasie przy oczku wodnym realizowana była sesja zdjęciowa, w której brało udział piętnaście modelek w przedziale wiekowym od 14 do 19 lat. W pewnym momencie rozwścieczone i wygłodniałe modelki rzuciły się na mężczyznę i dosłownie rozszarpały go na strzępy. - Niektóre z nich rzuciły się na resztki jedzenia - zeznaje 58-letnia pani Stenia. Stołeczna policja zatrzymała modelki w areszcie. Prokuratora zaś wszczęła postępowanie w tej sprawie.
Jak dobrze, że jest Facebook.
W końcu dowiem się kim jestem, co mnie czeka. Wieczna potrzeba zdefiniowania niedefiniowalnego, poznania niepoznanego została wreszcie zaspokojona przez wielką i wszystkowiedzącą Księgę Twarzy. Jaki mam rodzaj osobowości? Kiedy wyjdę za mąż? Wszystkie lęki ukojone. Wszystkie pragnienia zaspokojone. Jestem jak Angelina Jolie, należy mi się Brat Pitt, mieszka we mnie motyl, dziś mam tylko 14% szczęścia, ale to nic, bo w 99% jestem Żydówką. A co z tą osobowością? To proste: cztery pytania i już wiem, że jestem nerwowcem: Odznaczasz sie usposobieniem krancowo zmiennym: w krotkim czasie przechodzisz od lez do smiechu. Spragniony uczuc, ale niestaly w swych sympatiach, wciaz poszuku…je nowych wrazen. Odczuwasz potrzebe upiekszania rzeczywistosci, co prowadzi Cie do fikcji poetyckiej lub klamstwa. Impulsywny, oceniasz ludzi zaleznie od tego, czy z nimi sympatyzujesz, czy tez nie; masz gust do okropnosci i makabry. Potrzebujesz podniet, by wyrwac sie z bezczynnosci i nudy. Niezdolny do pracy systematycznej, oddajesz sie zajeciom ulubionym, a zaniedbujesz obowiazki. Chcesz wzbudzac podziw i zwracac na siebie uwage. Typowy slomiany ogien. Latwo dajesz sie pocieszyc. Snujesz wielkie plany, ktorych nie urzeczywistniasz. Lubisz zycie towarzyskie, odznaczasz sie blyskotliwa inteligencja. Nie umiesz oprzec sie pokusie, ale zalujesz upadkow.. Czyli cała ja, kto mnie zna ten wie. A gdybym szukała duchowego wsparcia z pomocą idzie mi chińskie ciastko i Dr. House. A gdybym zapragnęła wiedzieć kim byłam w poprzednim życiu wystarczy, że kliknę. Jak dobrze, że jest Facebook - życie przestało być puste i stało się proste.
Łauma to komiks. Tak komiks. Mało tego polski komiks. Nie zawiera wulgaryzmów, nie jest kolorowy, nie jest inteligentnym podsumowaniem otaczającej nas rzeczywistości, nie jest nawet śmieszny.
Co to właściwie Łauma? Jak to co? Stara jaćwińska wiedźma, która pożera dzieci!
Nie, nie jest to komiks, którego rzecz dzieje się w wyimaginowanym świecie autora.
Jaćwingowie zaś to “ludzie, którzy żyli na tych ziemiach dawno, dawno temu byli wojowniczym ludem, który praktykował kult samobójstwa”. Żyli na terenach suwalszczyzny i Podlasia - wiem, bo przecież w Tykocinie jest stare jaćwińskie grodzisko. Podczas chrystianizacji tych terenów Ci waleczni poganie nie poddali się najeźdzcy, wszyscy popełnili samobójstwo tuż przed wkroczeniem niosących Boże Słowo Słowian do ich siedliska. Jako dziecko byłam zafascynowana opowieściami o Jaćwingach. W Tykocinie nikt nie jest Jaćwingiem, ale Ci na suwalszczyźnie to inna sprawa.
Nie, nie jest to komiks w stylu Kajko i Kokosza.
W każdym razie po przeczytaniu pierwszego rozdziału jestem tak rozmiękczona i wkręcona, że jak tylko wyzdrowieję biegnę lecę do empiku po całość i podejrzewam, że z przyjenmnością drogim Czytelnikom zrecenzuję. Choć już teraz zdradzę, że czarna, prosta kreska i ładna, rzetelnie odwzorowana architektura terenu na wstępie odbierają mi odrobinę obiektywności. Jednocześnie gorąco zachęcam wszystkich do samodzielnego odkrycia kim są te szeptuchy i dlaczego ciężko je pochować na cmentarzu.
Ach i jeszcze w ramach promocji (komiksu i portalu) - Wywiad z Panem Autorem na łamach Dwutygodnika.
A na koniec dla umilenia jesiennych wieczorów osławiona i zawsze w miła uchu Dusty Springfield i przypadkiem (współpracuję przy pewnym ekoprojekcie, który jak się już dziać zacznie to z przyjemnością się pochwalę/zapromuję i podczas internetowego research’u samo się włączyło) znaleziona Susana Baca.
Babcia Dusty: http://www.youtube.com/watch?v=dp4339EbVn8
Babcia Susana: http://www.youtube.com/watch?v=G1orreicjE8&feature=related
Różewicz Tadeusz
Uczeń czarnoksiężnika
Po co otwarłem oczy
Zalewa mnie świat kształtów i barw
fala za falą
kształt za kształtem
barwa za barwą
wydany na łup
jadowitych zieleni
zimnych błękitów
intensywnych żółtych słońc
jaskrawych czerwonych homarów
jestem nienasycony.
Po co otwarłem uszy
napełniły mnie harmonie żywe
echa głosów umarłych
nawet łza tnie ze zgrzytem twarz
jak diament szkło
i cisza naciągnięta jak skóra
na bębnach wojennych grzmi
nieszczęsny słyszę jak trawa rośnie.
Po co rozwiązałem język
utraciłem milczenie złote
gaduła nie powiem nic nowego
pod słońcem.
Otwarty na wskroś
nie znam zaklęcia
nie zamknę się
w sobie sam.
To osłoda dla mego ucha gdy Vivaldiego słucham. Złote smyczków brzmienie wznosi i przynosi ukojenie!
Chwila stracenia jest warta gdy zasłucham się w Mozarta.
Gdy Czajkowskiego orkiestra grać będzie, myślę - balet i martwe łabędzie.
Teoria błędna słuchać do snu Haendla.
Gdy relaksujesz się przy Bachu pora zmienić życie brachu.
Co do Straussów - rzecz to absolutnie niesłychana faworyzować Ryszarda miast Johanna.
Nie zatańczysz menueta do muzyki Ludwika, gdyż jest to do epickich wzruszeń muzyka!
Cień wielkiej kobiety na me oblicze się kładzie gdy Wagnera mam na składzie.
Grieg uspokaja w mig.
A gdybym umarł? To bym nie był. Jak to możliwe? Przecież nie jestem. Skoro mnie nie ma to po co ja żyje?