Do narzekania jeden krok.

Chciałam oficjalnie i publicznie poruszyć Pewne tamaty.

Pewny temat nr 1

Ostatnio doszły mnie słuchy, że kilka osób postanowiło dość autorytatywnie wypowiedzieć się na Pewien temat nr 1. Dość mnie to zbulwersowało jako, że kompletnie nie rozumiem jak osoby niezwiązane z tematem, ani osobami w dramacie występującymi czuły się na siłach i uznały, że jest to niebywale potrzebne światu, by wyraziły swój pogląd (krytyczny oczywiście) publicznie (oczywiście).

Tutaj przyjrzymy się trochę bliżej naszej słodkiej jedynce. Otóż Pewna Pani umawia się z Pewnym Panem. Oboje dość uroczy i dorośli ludzie, którzy miło spędzają czas razem. Poważny i palący problem w głowach OW (Osób Wypowiadających się) rodzi się w momencie gdy zagłebią się Oni w profil osobowy spotykających się dorosłych, przypomnę, ludzi. System OW zawiesza się gdy po wykonaniu niezbyt trudnej matematyki dochodzą do wniosku, że Pewna Pani jest starsza od Pewnego Pana o całe 7 lat! Wtedy wiadomym staje się, że:

a. Ta zła kobieta na pewno chce wyssać siły życiowe z biednego chłopca wykorzystując go i manipulując jego niewinną osóbką.

b.  Jako, że jest po przejściach (gdzie przejścia tutaj definiujemy jako długoletni związek, który zakończył się w przyjaźni ponad rok temu) na pewno chce sobie odreagować i poszaleć więc wzięła sobie młodego co by sobie pohulać.

c. Jest już w takim wieku, że na pewno chce mieć z nim dzieci i uczynić z niego swojego męża, który jako młodszy będzie “lepiej chodził”.

d. Wiele innych mrocznych insynuacji, których istnienia nie jestem w stanie sobie wyobrazić.

Oczywiście kwestię tę należy omówić z partycypantami relacji lub z ich bliskimi i krewnymi jeśli nie ma się odwagi porozmawiać z nimi. Należy wyjaśnić im, że źle czynią. Wszystkim. Na raz. To jest niesłychanie ważne, co ja myślę na ten temat i to jest moja sprawa, bo to moje otoczenie i wyperswaduję im wszystkim te głupoty z głowy, bo to ja mam receptę na to jak powinny wyglądać żywoty innych ludzi. Ja, ja, ja!

Co ja na to? Bardzo Cię proszę zamknij japę, bo naprawdę nie obchodzi mnie Twoje, ani niczyje inne zdanie na ten temat. Obchodzi mnie jednak to, że nie potrzebnie się wtrącasz w nie swoje sprawy. Zajmij się proszę swoim życiem i zanim następnym razem otworzysz usta zastanów się czy masz jakiekolwiek prawo do oceny drugiego człowieka, a tym bardziej do werbalizowania go, bo możesz zwyczajnie zrobić komuś tym krzywdę lub sprawić przykrość. Swoje opinie zachowaj na moment kiedy Cię ktoś o to zapyta. W każdym razie zrób coś z tym, nie wiem pomyśl.

P.S. Jakże bardzo szowinistyczny jesteś w swojej ocenie, bo wystarczyłoby gdyby to On był starszy od Niej i nie byłoby żadnego problemu. 

Pewny temat nr 2

Trudno mi o tym pisać, więc nie będę się zagłębiać w szczegóły. W piątek Fajce odbyło się spotkanie. Tyle wystarczy, jeśli ktoś nie jest w stanie rozgryźć o co chodzi to bardzo mi przykro. Spotkanie okazało się kontrowersyjne dla tych, którzy tam byli i dla tych którzy tam nie byli. Niektórzy nie zabłysnęli.

Ci, którzy tam byli i nie zabłysnęli postanowili wypłakiwać się na ramieniu człowieka, który znalazł przyjaciela na miejscu wypadku i szukać u niego pocieszenia. Inni, którzy tam byli i nie zabłysnęli upiwszy się sugerowali innym, że są za mało lub zbyt smutni niż powinni.

Ci, którzy tam nie byli i nie zabłysnęli oświadczyli, że Ci co tam byli są hipokrytami, bo nie jest im tak naprawdę smutno tylko przyszli się umartwiać publicznie i w ogóle jak oni tak mogą. Do tego na pewno nie byli jego prawdziwymi kolegami.

Właściwie bez komentarza. Po prostu ręce opadają. Nie wiem czy to brak wrażliwości, wyobraźni czy głupota. Nie chcę się nad tym nawet zastanawiać. Po prostu żal, że znam ludzi, którzy mówią takie rzeczy.

Pewny temat nr 3

Ja rozumiem, że ludzie dużo pracy mają i mogą być zmęczeni, ale odkładanie słuchawki obok telefonu, by potencjalny zainteresowany nie mógł się dodzwonić - przecież w końcu kto tu jest dla kogo student dla pani z dziekanatu czy pani z dziekanatu dla studenta - jest przesadą. Rewelacją dnia zaś jest fakt, że jak już udało mi się dodzwonić (mogłabym pójść, ale dziekanat jest zamknięty - drzwi w sensie, ktoś przecież odbiera telefony) to odebrała jakaś obca nie miła Pani i poczęstowała mnie rewelacjami tak orzeźwiającymi, że o mało nie spadłam z krzesła. Przy całej swojej cierpliwości i wyrozumiałości dla tego spraw typu “wprowadzamy nowy system” nie opanować zbliżającego się tajfunu złości, który jutro pokona wszystkie przeszkody i wyjaśni wszystkim, że przesadzili i jak szybciutko wszystko naprawią to zapomnę o sprawie.

Nie, bynajmniej nie dowiedziałam się, że wyrzucono mnie ze studiów. Z takimi sprawami radzę sobie bez mrugnięcia okiem.

Pewny temat nr 4

 Anonimowa babo w autobusie, która wywiera na mnie presję! Jeżeli masz siłę, żeby mi truć to znaczy, że nie potrzebujesz tego miejsca bardziej niż ja.

Osoba bez kolana

Informator Publiczny

Obawiam się, że przez przypadek dodałam Lenę do spamów i jestem niemocna to odczynić za co bardzo ją przepraszam.

Kontynuując.

Zabieram się wreszcie za trapiącą mnie dniami i nocami potrzebę zrealizowania jednego ze swoich pomysłów. Realizację, którego wyznaczyłam na październik. Także każdy chętny, który to posiada tożsamość żydowską, albo jej nie posiada pomimo posiadanych tzw. korzeni proszony jest o kontakt na e-maila.

Z cyklu byłam widziałam udało mi się zwiedzić w dużej ilości Włochy (Rzym, Florencja, Siena, Teraccina, Orvieto, Mediolan) i na koniec pseudowisienka czyli jakże kontrowersyjny Paryż. Wniosek jeden - podróże kształcą. Nihil novi, ale wyjazd otworzył mi oczy na pewne bardzo oczywiste prawidła kulturowo-społeczne i oczywiście dostarczył gro niezapomnianych wspomnień.

Gorąco polecam książkę Kira Bułyczowa “Pupilek”. Odnośnie fabuły niby gdzieś to było, trochę to takie Miasto Złudzeń, ale warto dla języka samego w sobie i myśli między wierszami zapisanych. W skrócie - nie mogłam się oderwać.

Z filmów zrewizjonizowanych to Gwiezdny Pył, Absolwent, Scarface (kocham Gorgio Morodera czy to Niekończąca się opowieść czy Pan z Blizną!), Human Traffic (obejrzałam też trzy tony innych filmów - tak, mam za dużo wolnego czasu).

Za to z nowych to warto wspomnieć o Yes Manie, który potrafi sprawić, że szklanka jest do połowy pełna.

Do kina i teatru nie chodzę, bo mi ostatnio nie po drodze.

Muzycznie to później, bo mam gości.

Pozdr

Protest

Pudelka czytam tylko, po to żeby się nie stresować (co i tak nie daje do końca efektu, bo jakiś króki czas temu dowiedziałam się o trzęsieniu ziemi we Włoszech) i “poobczajać’ marketingowe chwyty “gwiazd” i takie tam moje dziwne research’e.

Śmierć Michaela Jacksona zepsuła pudelka! Piszą o jego zwłokach, o domniemanych synach i o tym, że ojciec bił go po jądrach. Jeden wielki rzyg. Do tego informacja o zgwałconej 9-latce, która zaszła w bliźniaczą ciążę z ojczymem. Świetnie.

Mało mam stresów w życiu. Tego mi brakowało. Kończę z pudelkiem i wracam do Gazety Prawnej. Mniej obrazków, ale spokojniej i na temat.

Tamtarrraram! Rocznica!

Ale szok!

Coś zaczęłam

minął rok

a tu wszystko w miarę ok.

Zachęcam do Zachęty.

Zachęcam do Zachęty uczęścić na wystawę pt.: Inwazja dźwięku. Muzyka i sztuki wizualne. Tutaj przede wszystkim wielkie brawo dla kuratorów wystawy, którzy sprawili, że idąc do kolejnej sali niewiedząc co nas czeka praktycznie za każdym razem jesteśmy zaskoczeni aranżacją wnętrza. Podróż zaczynamy od smętnych, poszukujących, bardzo offowych (w negatywnym tego wyrażenia znaczeniu) obrazów, by później odbyć podróż, po kinie, jaskiniach, burdelu i zostać wyekspediowanym do innego świata. Bardzo enigmatycznie, wiem, ale do 2 sierpnia nie pisnę słowem co tam możecie znaleźć (dla mało domyślnych wtedy kończy się wystawa). Po prostu polecam.

Taka mała refleksja nad zawodem uzdrowiciela.

Z przymrużeniem oka.

Zawód uzdrowiciela w starożytności przeżywał rozkwit. Dziś ten sam człowiek jest tylko świrem, który macha rękami.

Pachnidło - refleksja nad konstrucją fabularną.

Krótko.

Mam dość filmów, które zaczynają się od dość interesującego widza wydarzenia, oczywiście wszystko podawane jest widzowi bez rozwiązania, a później zaś widz karmiony jest retrospekcją, która to doprowadzi go z powrotem do punktu wejścia i ewentualnie dowie się co nastąpiło dalej.

Postuluję o film, który zaczyna się od szokującego wydarzenia, którego rozwiązanie następuje od razu, a później zaś oglądać będziemy szalone konsekwencje owego wydarzenia.

Jeśli ktoś zna taki film proszę o tytuł na maila noreen@noreen.pl.

Tyle.

Dziękuję

 

Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną.

Trudny, bardzo trudny dla mnie temat. Zacznijmy od początku.

Książka: Czytałam, owszem, ale nie dokońca, bo nie wytrzymałam formy, która to przeraziła mnie swoim chaosem. Coś na kształt narkotycznego seansu, ale wciąż dla mnie to za wiele i za bardzo. Forma (nota bene nie akceptowalna dla mnie z wielu przyczyn) przyćmiła treść. Całkiem zwykłą jeśli mieszkasz w bloku. Ja mieszkam w bloku.

Film: Ciekawość wzięła górę nad uprzedzeniami i udałam się ochoczo na film do kina. Tu znów zaskakująca forma. Tym razem bardziej akceptowalna, momentami wciągająca. Nie wiem czy to teatr telewizji, narkotyczny seans czy adaptacja komiksu. Wszystkiego jest tam w sumie po trochu. Film realizowany trochę po polsku, trochę po amerykańsku. Trochę Donnie Darko, trochę Trainspotting. Bez miejsca, bez specjalnie określonego czasu, a nawet czasem bez określonej przestrzeni. Inna forma uwypukliła treść, która okazała się interesującym podsumowaniem rzeczywistości w blokowisku. Po wycięciu kilku wątków z książki i skupieniu się na rzeczach ważniejszych otrzymujemy coś niewątpliwie, niesamowicie oryginalnego. Mroczna kraina, która przeplatana jest ze światem rzeczywistym i maturą Masłowskiej (cóż za lans swoją drogą, pierwsza książka napisana przed egzaminem dojrzałości) pokazuje nam brutalny, zaćpany, idiotycznie stereotypowy świat betonowej dżungli. Momentami absurdalnie śmieszny, momentami na wskroś nudny.

Realizacja bardzo oryginalna, tutaj nie ma co się rozwodzić trzeba zobaczyć (ja oczywiście filmu nie polecam ze względu na to jakie personalne kuku mi zrobił więc to musi być tylko i wyłącznie decyzja Czytelnika czy pójść). Gra aktorska…hm powiem jedno - Sonia Bohosiewicz to najwspanialsza kreacja żeńsko-dresiarska jaką w życiu widziałam. Powiem i drugie Szyc sprawdził się jak zwykle, ale coś mi ta jego gra trąciła rutyną. Reszta aktorów została dobrze dobrana do roli.

 Jeszcze do końca nie przetrawiłam całości - wiem jedno nie chciałam tego filmu oglądać ze względu na wszystko co ze sobą niesie.

Być jak Angelina Jolie.

W mieście mojego rezydowania oplakatowano przystanki i przydroża ludźmi do sław podobnymi. Te dość dowcipne skrawki tudzież skrawy papieru odsyłają standardowego przechodnia do serwisu podobni.pl

Po dłuższym czasie postanowiłam zobaczyć co i jak na rzeczonej stronie - okazało się, że na portal ten natrafiłam już dobre dwa lata temu tylko teraz rozwinąwszy się znacznie zaczął być promowany tu i ówdzie.

Nie zamierzam tu umieszczać głębszej refleksji, bo takowej po pobieżnym przejrzeniu portalu, na ten temat posiadać nie zamierzam.

Konkluzja - ludzie to wariaci! Każda chce być Angeliną Jolie, Jessicą Albą, albo inną podobną znaną. Co gorsza większość na prawdę widzi w sobie cechy owych gwiazd. Wygląd znanej/znanego uważany jest za ekwiwalent wątpliwego sukcesu w postaci rozpoznawalności tudzież innego symptomu sławy. Krótko ujmując - próżna kupa.

 

Lucy in the sky with diamonds.

Jak to zawsze bywa wieści szybko się rozchodzą, a gdy jesteś wyświetlany na szklanym ekranie rozchodzą się prędkością światła. Zaskakująca informacja dotarła do mnie późnym wieczorem jakiś czas temu - otóż moja koleżanka (mocne słowo) z klasy z liceum wystąpiła w polskiej edycji ‘Jak dobrze wyglądać nago?’ No dobrze czyli trzeba to zobaczyć. Raz, że bardzo lubiłam oglądać brytyjską edycję, dwa - w życiu bym nie podejrzewała, że rzeczona koleżanka ma jakieś kompleksy na punkcie swojego wyglądu.

Pełna ekscytacji zasiadłam więc przed telewizorem o wyznaczonej mi przez TVN Style porze.

Program ‘Jak dobrze wyglądać nago?’ W roli głównej Lucyna Markowska.

TVN Style mówi: ‘Najmłodsza z bohaterek NAGO - Lucyna mieszka w Toruniu z rodzicami i studiuje. Ma rozmiar 38, a nosi ubrania 42-o dwa numery za duże, w szaro-burych kolorach i fasonach ukrywających jej zręczną, apetyczną i kobiecą sylwetkę. Lucyna nie lubi wychodzić z domu, bo się wstydzi swojego wyglądu. Cale dnie spędza na nauce , w swoim pokoju. Czesze się w pretensjonalne warkoczyki i kucyki. Przed Piotrem trudne zadanie, musi wydobyć z Lucyny całą ukrytą w niej kobiecość i wdzięk młodej jeszcze dziewczyny.’

Noreen mówi: Nie przypominam sobie, żeby Lucyna nie wychodziła z domu - wręcz przeciwnie - pamiętam ją z ogólnoszkolnych imprez dość wyraźnie. Studia? Spotkałam ją ok. 1 w nocy na Starym Mieście w Toruniu, gdy to szła spożywać alkohol ze znajomymi z roku. Rozmiar 38 to żaden dramat i nie wiem jakim cudem udało sie jej kupić pasujące ubrania w rozmiarze 42, ponadto co do szaro-burych kolorów to chyba żart. Lucyna zawsze raczyła nas intensywnymi kolorami - łącznie z makijażem. Co do nauki nie przeczę zawsze miała dobre oceny i jest zdolna. Odnośnie uczesania to powiedziałabym - pretensjonalne owszem lecz nie tak dziecinne jak zasugerowano nam w programie jeno babcine, przedpotopowe.

Oficjalnie popieram takie inicjatywy i uważam, że nareszcie zrobiono z Lucyny dwudziestoletnią kobietę, dość standardową, ale zdecydowanie lepszą niźli wcześniej się prezentowała. Program mnie rozemocjonował i kibicowałam jej dzielnie przy kolejnych etapach metamorfozy. Po jego zakończeniu skakałam po mieszkaniu mówiąc ‘ale fajnie ją zrobili, ale super, napiszę do niej, że super…’ Potem ochłonęłam. Później zaś pomyślałam.

Wnioski:

1. Zupełnie spokojnie Lucyna mogłaby kupić sobie Cosmopolitan tudzież inne skoncentrowane na wyglądzie kobiet czasopisma, udać się prywatnie do porady wizażysty, pójść do fryzjera etc. i nie musiałaby w zamian pokazywać Polsce swoich cycków i płakać przed kamerą.

2. Lucyna jest sztuczna i zarozumiała. Przed kamerą zachowuje się nienaturalnie i poucza prowadzącego, który ewidentnie ukrywa niechęć do niej. Zarozumiała, bo znając ją kilka lat mam podstawy podejrzewać, że udała się do programu, bo ma się za tak wspaniałą, że brakuje jej tylko stylistycznego szlifu, a do tego będzie w telewizji!

3. Ćwiczenia i dieta kobieto - wiem co mówię schudłam 12 kg w ciągu pół roku. Rozumiem jednak, że wtedy trzeba się napracować, a ktoś może jest zbyt leniwy na samodoskonalenie? A może już jest doskonały?

4. Ten kto powiedział Lucynie, że dobrze, że nikogo nie ma, bo nie jest pociągająca dla mężczyzn jest skończonym kretynem i gnojem. Tylko dlaczego ona się tym przejeła - wrażliwość czy obraza majestatu?

5. Mogę się mylić.

Dziś Lucyna robi karierę. Wylądowała w Machinie i Wproście (tudzież innym tygodniku nie pamiętam). Carpe diem Lucy i powodzenia.